Testujemy 17.05.2015

Testujemy: „Potwory w Tokio”

Niesamowita zabawa dla całej rodziny i godziny wspaniałych chwil – tak w skrócie można opisać wrażenia dotyczące czasu spędzonego na graniu w „Potwory w Tokio” firmy EGMONT. Gra robi naprawdę bardzo duże wrażenie, zwłaszcza wizualnie! Mega Dragon, Alienoid, Giga Zaur, Cyber Bunny, Kraken i The King – to właśnie Potwory w które możemy się wcielić. W skrócie: gra polega na tym, aby pokonać wszystkich przeciwników albo żeby zdobyć 20 gwiazdek, które gwarantują nam wygraną. Należy uważać przede wszystkim na to, aby nasze życie (serduszka) nie  zeszły do zera, wtedy przegrywamy grę. Możemy również zbierać kryształki, przez które możemy kupować specjalne karty, które nadają nam pewnych przywilejów – zmieniają one w ciekawy sposób rozgrywkę i naprawdę niektóre są bardzo dobre.

Całe zasady gry są banalnie proste i można je wytłumaczyć dosłownie w pięć minut. Jeśli tylko nasi znajomi grają w inne gry planszowe, ta pozycja może być przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Wielokrotnie nagradzana na całym świecie: 

  • Najlepsza gra planszowa  (Włochy 2012)
  • Najlepsza gra dziecięca (USA 2012)
  • Najlepsza gra rodzinna (USA 2012)
  • Najlepsza gra imprezowa (USA 2012)
  • Najlepsza gra rodzinna  (Holandia 2013) 

Przewidywany czas rozgrywki to 30 minut. Gra przeznaczona jest od 2 graczy do 6. Wiek graczy powinien oscylować pomiędzy 8 a 108 (zgodnie z informacją w instrukcji gry ) W skład opakowania wchodzą: świetnie wykonane figurki  potworów (6szt.), kości do gry (6szt. czarnych i dwie zielone), kryształki i żetony. 

Wszystko zebrane jest w stosunkowo małym pudełku. Jest jeszcze oczywiście plansza, ale w tej grze pełni ona rolę drugorzędną i jest naprawdę bardzo, bardzo uproszczona (ma na sobie tylko 2 pola!). Ciekawą opcją dla graczy może być wielość sposobów w jakie możemy grać w „Potwory w Tokio”. Zależnie od tego, jaką taktykę przyjmiemy możemy albo niszczyć wszystkich wrogów, albo za wszelką cenę starać się przeżyć (przez co również możemy wygrać). 

 

 

Gra „Potwory w Tokio” przypadła mi do gustu. Jest fajną imprezową grą, ale także można pograć w nią w wolny, spokojny wieczór. Jest prosta, co może być zarówno plusem, jak i minusem. Można ją szybko wytłumaczyć, ale potrafi się też szybko znudzić. Nie jest to gra po którą będziemy sięgać raz w tygodniu i wyczekiwać kolejnej rozgrywki… Ciężko również szukać jakiegokolwiek rozszerzenia czy dodatku. Mam małe wrażenie, że można było z niej wyciągnąć więcej, ponieważ potencjał ma wysoki. Jednakże podsumowując wszelkie plusy i minusy, gra jest bardzo miłą i fajną ucieczką od codzienności, także dlatego na pewno może się podobać i przyciągać graczy.

 

O autorze:

Kamil Leśniak

student, pasjonat muzyki reggae i kolekcjoner autografów.
Podaj Dalej! :)