Kultura 03.09.2014

ŚNIEŻKA CZAD FESTIWAL JUŻ ZA NAMI! 

To była prawdziwa moc płynąca prosto ze sceny!

W ostatni weekend sierpnia w Straszęcinie koło Dębicy odbyła się II edycja Śnieżka Czad Festiwalu. Na scenie pojawiła się cała plejada gwiazd. Zobacz naszą relację!

 

W dniach 29-30 sierpnia w niewielkiej miejscowości Straszęcin koło Dębicy miała miejsce kolejna edycja Śnieżka Czad Festiwalu. Po zeszłorocznym sukcesie organizatorzy postanowili pójść o krok dalej i tym razem zaprosili gwiazdy z zagranicy. Na jednej scenie wystąpiły zarówno młode zespoły, jak i zawodowi wymiatacze sceny. Różnorodność stylów i brzmień okazały się gwarancją sukcesu! Każdy z pewnością znalazł coś dla siebie, a dodatkowo miał możliwość połączyć dobrą zabawę ze szczytnym celem. W tym roku uczestnicy mogli wesprzeć fundację DKMS działającą na rzecz osób chorych na białaczkę.

 

Śnieżka Czad Festiwal to 17 zespołów, ok. 20 godzin muzyki, festiwalowa atmosfera (pola namiotowe, bogata oferta gastronomiczna, strefa medialna dla dziennikarzy). W piątek muzyczny maraton rozpoczęło lokalne UBUNTU. Grupa otwierająca tegoroczną edycję miała szansę zaprezentować swoją twórczość przed kilkutysięczną publicznością. Zespół - jak sam mówi o sobie - chłonie wszystkie gatunki muzyczne, jednak głównie ukierunkowany jest na muzykę reggae. Pozostając w klimatach niosących pozytywne przesłanie na Czadowej scenie wystąpił odnoszący coraz większe sukcesy MESAJAH. Autor „Lepszej połowy" - która aktualnie bije rekordy popularności- zaprezentował przekrojowy materiał ze wszystkich swoich płyt. Usłyszeliśmy jego największe hity, takie jak „Każdego dnia”, „Ogień” czy „Szukając szczęścia”. Dla wielbicieli cięższych brzmień właściwą część koncertu rozpoczęła dobrze znana COMA, która znacznie zmieniła festiwalowy klimat. Wokalista Piotr Rogucki podczas swojego występu postanowił zachęcić wszystkich uczestników festiwalu do pomocy fundacji DKMS. Gest ten zaowocował większą ilością zgłoszeń potencjalnych "dawców". Kolejnym mocnym punktem imprezy był koncert kultowego zespołu DŻEM. Muzycy świętujący w tym roku 35 lecie działalności zagrali dokładnie w swoim charakterystycznym stylu. Jak sami przyznali "są sobą, nikogo nie udają, w taki sam sposób podchodzą do grania, nikt niczego im nie narzuca". To właśnie jest kluczem do sukcesu tego bandu. Około godziny 22:00 rozpoczął się występ niekwestionowanej gwiazdy Śnieżka Czad Festiwal: szwedzkiej grupy SABATON.

Zespół ten czerpie inspiracje m.in. z polskiej historii, stąd też ma tutaj niesamowite poparcie fanów. Zagraniczna formacja zaprezentowała prawdziwe show na światowym poziomie. Wokalista grupy wykazał się znajomością kilku polskich słów, takich jak "wódka", "piwo" i najbardziej znane przekleństwa w naszym rodzimym języku ;) Poza muzyką na najwyższym poziomie warto wspomnieć o tym, co działo się na scenie: ogień, fajerwerki i perkusja wyglądająca jak czołg z działami - to zdecydowanie robiło wrażenie. SABATON dziękował polskim fanom i był zachwycony publiką w Straszęcinie. Po występie głównej gwiazdy festiwalu publiczność nadal zachwycała frekwencją, czekając na koncerty takich grup, jak STRACHY NA LACHY i TOTENTANZ. Zespoły te występowały już w godzinach nocnych, jednak ich fani nie mogli być zawiedzeni. Zagrali swoje najbardziej znane utwory, a energii mimo późnej pory nie brakowało! Pierwszy dzień festiwalowych wrażeń zamykała formacja KONIEC ŚWIATA, która powróciła do klimatów reggae. Wokalista bandu śmiał się w rozmowie z naszym portalem, że są "festiwalowym kopciuszkiem"... :)

 

 

Drugi dzień festiwalu rozpoczął się już na polu namiotowym, gdzie bardzo duża część publiczności spędziła noc i bawiła się aż do białego rana. Nikt jednak nie narzekał na zmęczenie i wszyscy cierpliwie wyczekiwali godziny 16. Wtedy na scenie pojawiła się pierwsze gwiazdy sceny: BOB ONE & BAS TAJPAN. Tuż po nich wystąpił JAMAL, który wzorowo połączył utwory z gatunków reggae i rocka. Dzięki temu idealnie wpisał się w ideę Śnieżka Czad Festiwalu. Usłyszeliśmy przekrojowy materiał ze wszystkich 3 płyt, rozpoczynając od "Rewolucji", kończąc na "Miłości". Następnie na scenie pojawił się jak zawsze energetyczny GOORAL, który - jak sam stwierdził - energię czerpie z gór i... kosmosu :) Twórca hitu "Karczmareczka" zaprezentował kawałki z gatunku ethno electro. Mocnym punktem programu był także GRUBSON, który rozruszał publikę Czad Festiwalu. Sam wokalista przyznał, że był zaskoczony tak entuzjastyczną reakcją widzów. W rozmowie z naszym portalem zdradził swoje plany dotyczące nadchodzącej płyty, z której dwa premierowe utwory można było usłyszeć już na jego występie. Ten koncert festiwalowa publiczność na pewno zapamięta na bardzo długo!

Tuż po Grubsonie do swojego występu przygotowywał się HAPPYSAD, który również szykuje się do premiery swojego najnowszego albumu. Na koncercie muzycy zagrali głównie przeboje ze swoich poprzednich płyt, jednak fani już nie mogą się doczekać czym tym razem zaskoczą nas na nowym krążku. Headlinerem drugiego dnia festiwalu była holendersko-amerykańska grupa z Bostonu JAYA THE CAT. Łączą oni w swojej muzyce elementy reggae, ska i punka. Zespół ten gościł w Polsce po raz pierwszy, a przybył na specjalne zaproszenie właściciela agencji artystycznej Arena, Pawła Szczerbińskiego, będącego organizatorem festiwalu. O rockową odsłonę drugiego dnia imprezy zatroszczyły się zespoły IRA i LUXTORPEDA, które podczas występów przekazały publiczności muzyczną petardę prosto ze sceny. Usłyszeliśmy więc zarówno hit "Ona jest ze snu", jak i przebój "Autystyczny".

 

 

 

Wielbiciele mocniejszych dźwięków byli zachwyceni, a wisienką na torcie drugiego dnia festiwalu okazał się występ prekursorów heavy metalu w Polsce, legendarnej grupy TSA. Wokalista Marek Piekarczyk jak zawsze pokazał prawdziwy pazur i godnie zakończył koncertową część Śnieżki Czad Festiwalu!

 

Wspaniała organizacja, fenomenalny line up, publiczność z całej Polski - wszystko to złożyło się na niesamowity sukces 2 edycji Śnieżka Czad Festiwalu! Zapraszamy do naszej galerii - przeżyjmy to jeszcze raz! Już niebawem na portalu PODAJ DALEJ ukażą się wywiady z artystami występującymi w Straszęcinie. Bądźcie czujni! :) 

 

 

  • fot.Kamil Leśniak

  • fot.Kamil Leśniak

  • fot.Kamil Leśniak

  • fot.Kamil Leśniak

  • fot.Kamil Leśniak

  • fot.Kamil Leśniak

  • fot.Kamil Leśniak

  • fot.Kamil Leśniak

  • fot.Kamil Leśniak

  • fot.Kamil Leśniak

  • fot.Kamil Leśniak

  • fot.Kamil Leśniak

O autorze:

Karolina Ślęzak

wiecznie uśmiechnięta i zadowolona z życia studentka.
Ciągle zalatana, dla niej doba powinna mieć 48h!