News! 31.05.2014

PERFEKCYJNA OSZUSTKA HISTORII

Tajemnice historii budzą wiele emocji – od zgrozy, niedowierzania, po fascynację i ciekawość.  Duża część z nich, choć po wielu próbach odkrycia prawdy i zdemaskowania ukrywanych faktów, nie została wyjaśniona.  Przez długi czas działo się tak w przypadku Anny Anderson – kobiety podającej się za cudem ocalałą Wielką Książnę Anastazję, córkę  ostatniego cara Rosji.

 

Przejęcie władzy przez Bolszewików nad dwudziestowieczną Rosją, zmusiło Mikołaja II do abdykacji. Carska rodzina przewieziona została wówczas do aresztu domowego w Jekaterynburgu. Niewygodni świadkowie i uczestnicy historii byli więzieni tam przez 70 dni. 17 lipca 1918 roku, Mikołaj II, jego małżonka Ceserzowa Aleksandra oraz piątka ich dzieci: Olga, Tatiana, Maria, Anastazja i Aleksy, zostali rozstrzelani w miejsu ich przetrzymywania. Ciała zamordowanych ograbiono z wszelkich kosztowności, następnie poćwiartowano, zalano kwasem i wrzucono do wykopanego dołu tuż obok nieczynnych szybów górniczych na uroczysku „Czterech Braci”.  Po egzekucji Moskwa niezwykle skurpulatnie ocenzurowała wszelkie informację dotyczące carskiej rodziny. Władza bolszewicka, zawikłana już w niekorzytsą sytuację polityczną I wojny światowej, wydała oficjalny komunikat, który głosił o egzekucji cara oraz o bezpiecznym pobycie pochodzącej z Niemiec Carycy i jej dzieci. Kłamliwą informację utrzymywano przez kolejne osiem lat!

Przed długi czas świat zasypywany był informacjami o rzekomych miejscach, w których przebywała Caryca Aleksandra wraz z dziećmi. Mówiono o Krymie, Stanach Zjednoczonyh, Rzymie, Londynie oraz inych „bezpiecznych miejscach”. Szerząca się dezinformacja spowodowała, iż w 10 lat po masakrze matka Mikołaja II – Maria, wierzyła, iż jej syn i cała rodzina nadal żyją. Nawet śledzctwo rozpoczęte przez sędziego Mikołaja Sokołowa i informacje na temat odnalezienia zmasakrowanych ciał, nie przekonało o prawdzie.

Prze wiele kolejnych lat, wierząc jedynie w oficjalny komunikat bolszewików, na całym świecie ujawniali się kolejni czlonkowie carskiej rodziny cudem ocaleni z jekaterynburskiej masakry. Uzupratorzy podawali się za dzieci Mikołaja i Aleksandry, najczęściej zaś za najmłodszych – Carewicza Aleksego i Wielką Księżną Anastazję. Chęć zdobycia sławy i szacowanego na kilka miliardów majątku Romanowów silnie odziaływała na wyobraźnię . Historia jednej z oszustek, szczególnie poruszyła i na długie lata wprawiła świat w konsternację.

W lutym 1920 nieznana nikomu kobieta postanowiła odebrać sobie życię skacząc z berlińskiego mostu. Uratowana przez policyjnych funkcjonariuszy została przewieziona do najbliższego szpitala. Podczas całego pobytu nie odezwała się słowem. Nie można było ustalić jej tożsamości ani pochodzenia. Wkrótce została przewieziona do ośrodka psychiatrycznego. Po kilku miesiącach leczenia, wypowiedziała pierwsze słowa „Nazywam się Anastazjia Nikołajewna Romanowa, jestem cudownie uratowaną córką cara Mikołaja II”.  Nie był to pierwszy przypadek pojawienia się ocalałej z masakry Księżnej. Jednak w tym przypadku uwagę całego świata przykuła historia opowiedziana ustami niedoszłej topielnicy. Anna Anderson – bo takie imię wkrótce przybrała – po miesiącach milczenia w szpitalu – zaczęła ze szczegółami opowiadać o zwyczajach i sekretach życia dworskiego – takich, które mógł znać jedynie członek carskiej rodziny Romanowów. By zrewidować opowieści Anderson, do Berlina zjechała najbliższa rodzina Księżnej – ciotka Anastazji Wielka Księżna Olga Aleksandrowa oraz pruska Księżniczka Irena. Zainteresowana sytuacją matka Mikołaja II wysłała do Niemiec jedną z dam dowru. Żadna z nich nie potrafiła jednoznacznie wskazać, że Anna Anderson, to oszusta. Co ciekawe, tożsamość Księżnej potwierdziła jej przyjaciółka z lat dziecięcych  - Księżna Ksenia Georgiewna. Kuzyn Anastazji stowrzył test składających się z pytań, na które odpowiedzi mogłaby udzielić tylko prawdziwa Księżna. O dziwo, Anderson odpowiedziała bezbłędnie na większość z nich. Anna Anderson miała także wiele cech fizycznych, którymi charakteryzowała się Anastazja. Błękitne oczy, wyraziste brwi, puszyte lekko rude włosy. Także lewa stopa obu kobiet była leko zniekształcona. Wszystkie te elementy i zbiegi okoliczności nie pozowalały wydać w tej sprawie jednogłośniego oświadczenia.

Przez wiele długi lat, aż do swojej śmierci w 1984 roku, Anna Anderson toczyła bezskuteczną sądową batalię o prawo do majątku rodziny Romanowów. Napisała także książkę „Jestem Anastazja”. Gdy kobieta nie dawała za wygraną, carska rodzina zdecydowała się na wynajecie dedektywów, którzy mieli za zadanie rozszyfrować zagadkę pochodzenia podającej się za Anastazję kobiety. Prawda wyszła na jaw dopiero po odkryciu szczątek ciał Mikołaja II i jego rodziny oraz śmierci samej Anderson. Wówczas to porównano DNA obu rodzin i jednoznacznie stwierdzono, że podająca się przez większość swojego życia za członkinię Rodziny Romanowów kobieta, była oszustką.

Jej prawdziwę imię to Franciszka Szanckowska. Urodziła się i wychowała w Polsce, na Kaszubach. W Niemczech pracowała jako szwaczka w jednej z berlińskich fabryk.  Z chwilą śmierci zabrała ze sobą niezwykle frapującą zagadkę – w jaki sposób udało jej się zdobyć poufne informację z życia carskiej rodziny.

Cała historia życia Wielkiej Ksieżnej Anastazji Romanow opowiadzaina przez Annę Anderson posiada wiele więcej fascynujących opowieści i zwrotów akcji. Jedną z najbarwniejszych historii XX wieku znajdziemy  m.in. w czytanej niczym thiller książce R.K. Massiego „Romanowie: Ostatni rozdział” oraz „Anastazja Romanowa czy Anna Anderson”  J. Klier, H. Mingay.  Gorąca zachęcam do lektury!

 

Źrodła: .K. Massie, „Romanowie: Ostatni rozdział”.

 

O autorze:

Dominika Pietrzyk

z zamiłowania dziennikarka i działaczka NGO, z zawodu amerykanistka i manager zasobów ludzkich z pasją do public speakingu.