Kariera 21.11.2014

O tym, jak wolontariat w Malezji dał drugie życie mojemu start-upowi

Polacy coraz częściej decydują się na założenie swojego biznesu. Powody są różne, ale trud często tak samo duży. Brak doświadczenia, brak funduszy, brak motywacji. Tak było w przypadku dwudziestoparoletniego Piotrka, który swój startup – Wandertrvl – założył z czystej pasji do podróżowania. Niestety, coś nie wyszło. Nieco zdemotywowany Piotrek postanowił więc wyjechać na wolontariat zagraniczny do Malezji. I to okazało się lekiem na całe zło dla jego biznesu. 

 

Program? Nie, przygoda!

 

Możliwość wyjazdu Piotrek dostał dzięki programowi Global Citizen, organizowanemu przez największą międzynarodową organizację studencką AIESEC. Jednym z krajów, oferowanych w programie, była właśnie Malezja. Co więc tam robił? Pracowałem w małej organizacji pozarządowej o nazwie "Lariche Community" zlokalizowanej w ścisłym centrum Kuala Lumpur, największym mieście i siedzibie króla Malezji. Projekt, w którym brał udział, polegał na organizowaniu szkoleń i warsztatów dla różnych grup młodzieżowych i osób niepełnosprawnych, rdzennych mieszkańców Malezji, firm czy innych organizacji pozarządowych.

 

Wszystko w celu ułatwienia współpracy między różnymi sektorami i rozwoju społeczności. Moim zadaniem było uczestnictwo oraz pomoc w prowadzeniu tego typu eventów, udział w spotkaniach networkingowych różnych środowisk w Kuala Lumpur oraz, w największym stopniu, dbanie o stronę marketingową firmy i praca nad ich stroną internetową. Ogólnie nigdy się nie nudziłem.

 

 

Salemat pagi, czyli dzień dobry

 

Największym problemem było dla mnie to, że po prostu nie miałem praktycznie wiedzy na żaden z tych tematów! Na szczęście mogłem wtedy liczyć na wsparcie innych osób z mojej organizacji, więc szybko nadrobiłem "różnice programowe”. Po ok. 2 tygodniach mogłem już na spokojnie rozmawiać z nowopoznanymi biznesmenami czy też pracownikami rządowymi o ważnych dla nich kwestiach. Wiedza o metodach współpracy rządu Malezji z ONZ i ich wspólnych przedsięwzięciach? Praktyczne doświadczenie w organizacji eventów networkingowych oraz marketingu NGO? Propozycje pracy w środowisku azjatyckich organizacji pozarządowych? Tego nie nauczysz się w szkole.

 

Kolejną dobrą stroną wyjazdu na wolontariat do Azji była możliwość podróżowania. A jeśli Piotrek ma okazję wyjazdu, nigdy się nad nią długo nie zastanawia. Po wolontariacie wybrałem się w 3-tygodniową podróż po Tajwanie, Filipinach, Singapurze, Tajlandii i Kambodży. Miałem przyjemność poznać mnóstwo świetnych ludzi po drodze oraz zobaczyć tak fantastyczne miejsca, jak Angkor Wat w Kambodży, Marina Bay w Singapurze czy białe plaże na filipińskiej wyspie Boracay. Ta wyprawa, oprócz motywacji do dalszych wyjazdów, dała mi dużo przemyśleń co do własnej działalności biznesowej. Poznałem mnóstwo ludzi, z którymi mogłem podzielić się moim doświadczeniem w tworzeniu startupów.

 

Echa wyjazdu

 

Wielka azjatycka przygoda Piotrka w końcu dobiegła końca. Nie oznaczało to jednak dla niego koniec samego projektu. Doświadczenie, jakie zdobył podczas wolontariatu, okazało się bardzo przydatne w jego obecnym życiu zawodowym. Zmotywowany doświadczeniem, które uzyskał podczas pracy na malezyjskim rynku przedsiębiorstw i NGO-sów, Piotrek z nową energią wrócił do swojego Wandertrvl. Z powodu początkowych niepowodzeń i braku wiedzy w dziedzinach marketingu czy budowania stron internetowych nie byłem w stanie rozwinąć Wandertvl tak, jakbym sobie życzył. W końcu w pewnym stopniu zawiesiłem działalność. Dopiero wyjazd do Malezji i zdobyta tam wiedza oraz możliwość przetestowania jej (z sukcesem!) na świetnie prosperującej firmie sprawiły, że postanowiłem dać mojemu startupowi jeszcze jedną szansę.

 

Już w 2 tygodnie po powrocie z Azji Piotrek uruchomił nową stronę i rozpoczął realizowanie strategii marketingowej. Dzięki wyjazdowi i rozmowom z poznanymi w Azji osobami mam też mnóstwo innych pomysłów na rozwój firmy oraz inne inicjatywy, w które chciałbym się zaangażować. Wyjazd dał mi także ogromną dawkę motywacji do ciągłego poszerzania mojej wiedzy i zdobywania nowych doświadczeń.

 

 

Spontaniczny wyjazd do Malezji na wolontariat spowodował więc serię nieprzewidzianych, ale niezwykle pozytywnych w skutkach zdarzeń. Przyjaźnie na całe życie, unikalna wiedza i doświadczenie w pracy na azjatyckim rynku, podróż po przepięknych miejscach Azji czy wreszcie – nowa energia w starych przedsięwzięciach. To dość nietypowy sposób na odświeżenia swojego startupu. Ale kto powiedział, że biznes musi być schematyczny? Piotrek zrobił to po swojemu. A przy okazji zwiedził kawał Azji.

 

Może teraz czas na ciebie? Nigdy nie wiesz, co się wydarzy, gdy wyjedziesz na wolontariat zagraniczny. Chcesz spróbować? Wystarczy wysłać zgłoszenie na www.globalcitizen.pl. Rekrutacja do programu jest ciągła.